Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji
Data publikacji: 01.04.2025 r.
Afrykę kochała od dzieciństwa, a w rozwoju pasji pomógł jej Erasmus+. Poznajcie dr Patrycję Kozieł, wolontariuszkę i działaczkę na rzecz uchodźców
Jak to się stało, że warszawianka, absolwentka liceum im. Jana Kochanowskiego, związała się zawodowo z Afryką?
W „Kochanowskim” chodziłam do klasy o profilu kulturowym. Mieliśmy tam przedmioty związane z różnymi tradycjami, czytaliśmy reportaże Ryszarda Kapuścińskiego... A ponieważ już wcześniej fascynowały mnie podróże, byłam ciekawa innych ludzi, ich historii i kultury, poszłam na afrykanistykę. Ukończyłam też etnologię i antropologię kulturową oraz portugalistykę na Uniwersytecie Warszawskim. W tym, co teraz robię, udało mi się połączyć wszystkie moje pasje. Pracuję naukowo w Zakładzie Współczesnych Kultur Azji i Afryki PAN oraz w Fundacji dla Migrantów „Dobry Start” (wcześniej Fundacja dla Somalii).
Rozpoczęła pani pracę z migrantami z Afryki, znając już te kraje i ludzi?
Podczas studiów mieliśmy okazję pojechać do szkoły letniej do Nigerii. Działałam też w kołach naukowych, które organizowały studenckie projekty badawcze. Miałam okazję być we wschodniej Afryce, w Tanzanii, Rwandzie, Afryce Zachodniej i Południowej. Odwiedziłam ponad 20 krajów na tym kontynencie. Doświadczenia z podróży oraz realizacji projektów naukowych wykorzystuję w pracy z osobami z doświadczeniem migracji.
Fundację dla Somalii założył Abdulcadir Gabeire Farah, który jako pierwszy Afrykańczyk uzyskał w Polsce status uchodźcy. Był znanym działaczem i kandydatem na prezydenta Somalii. Zginął w tym kraju w zamachu w 2015 roku. Jak go pani wspomina?
Pamiętam dobrze Abdula. Był dla mnie osobą szczególną, wprowadzał mnie w pracę wolontaryjną w Fundacji, motywował i wspierał. W czasach, gdy razem pracowaliśmy, Fundacja prowadziła też działania poza Polską, jak budowanie szpitala w Somalii czy w Kenii. Później projekty zawężały się do pomocy uchodźcom w Polsce. Fundacja długo po jego śmierci, 2 lutego 2023 roku, zmieniła nazwę na Fundacja dla Migrantów „Dobry Start” im. A. G. Farah.
Zmienił się też zakres pomocy, jakiej udzielacie?
Na początku działalności Fundacji przyjeżdżali do Polski pojedynczy uchodźcy, głównie z krajów objętych wojną, jak Somalia. Teraz jest ich dużo więcej. Zróżnicowane są też powody opuszczenia ojczyzny. Możemy mówić o uchodźcach politycznych lub prześladowanych ze względu na płeć czy pochodzenie, a także o uchodźcach klimatycznych. Szukają w Polsce schronienia migranci z Bliskiego Wschodu, Afryki, Ameryki Południowej, a ostatnio z Ukrainy.
Z pewnością potrzeby osób z Afryki, Azji czy Bliskiego Wschodu, przebywających w ośrodkach dla uchodźców, różnią się od potrzeb migrantów z Ukrainy…
Osoby z ośrodków dla uchodźców, na przykład z Dębaku [Ośrodek do spraw Cudzoziemców w Podkowie Leśnej – przyp. red.], z którym współpracujemy, mają bardziej podstawowe potrzeby, jak zakup biletu czy artykułów sanitarnych. To najczęściej ludzie, którzy czekają na status uchodźcy. Natomiast uchodźcy z Ukrainy szukają pomocy w znalezieniu pracy, mieszkania czy założeniu biznesu. Staramy się, by dostęp do wsparcia był równy dla wszystkich, niezależnie od pochodzenia.
Pisaliśmy niedawno o realizowanym przez Fundację w ramach programu Erasmus+ Edukacja dorosłych projekcie „Remcread” [nr 4/2024, s. 32–33], który ma na celu wzmacnianie pozycji społecznej migrantek. Jakie jeszcze inicjatywy realizujecie?
Zakończyliśmy niedawno działania przy projekcie „HealthMi” (Erasmus+ Edukacja dorosłych – Akcja 2.), w którym zajmowaliśmy się m.in. dostępem migrantów do opieki zdrowotnej
(fds.org.pl/projekty/healithmi). Realizujemy też projekt „Women to women” – „Kobiety kobietom” (dzięki wsparciu od organizacji AMNA), który ma tworzyć platformę dialogu dla kobiet pochodzenia ukraińskiego. Przy inicjatywach erasmusowych działamy w zakresie zwiększenia kompetencji dorosłych. Beneficjentami są zarówno osoby z ośrodków dla uchodźców, jak i migranci mieszkający w Polsce. Oferujemy wsparcie psychologiczne, materialne, naukę języka polskiego, spotkania z doradcami zawodowymi.
Czy pani osobiste doświadczenia jako stypendystki programu Erasmus+, między innymi na Uniwersytecie w Leiden (Holandia), mają wpływ na to, że obecnie realizuje pani i koordynuje projekty w ramach tego programu?
Oczywiście, udział w zagranicznych wymianach młodzieżowych dał mi solidne podstawy do obecnej pracy przy projektach erasmusowych. Dzięki tym doświadczeniom nawiązałam sieć kontaktów, poprawiłam kompetencje językowe i nabrałam głębszego zrozumienia międzynarodowego kontekstu edukacyjnego. Takie doświadczenia wzbogacają i budują
system wartości.